Czy metka to podstawa dobrego stylu?



Kilka dni temu pojechałam do rodzinnego domu i znalazłam Glamour z listopada. Wcześniej nie przeczytałam go, bo zapomniałam ze sobą zabrać. Jak zwykle wsiadłam w pociąg powrotny do Wrocławia, wyjęłam bułkę, którą mama zrobiła mi na drogę i wzięłam się za czytanie. Analizowałam słowa Anny Jurgaś o tym jak dzięki DIY można odmienić swoje życie, zapoznawałam się z historią Lotty Volkowej i zachwycałam się pracami Quentin Jones. Krótko mówiąc zatapiałam się w papierowej świątyni mody. Jednak w pewnym momencie moje zadowolenie i wewnętrzny spokój został zburzony przez jeden felieton.